wyświetlenia
Co się stało tamtej nocy
W nocy z 14 na 15 lipca 2023 roku na alei Krasińskiego w Krakowie, w pobliżu mostu Dębnickiego, doszło do tragicznego wypadku. Patryk P., syn celebrytki Sylwii Peretti, prowadził samochód z prędkością przekraczającą 162 km/h w centrum miasta. Pojazd nie dostosował prędkości do warunków drogowych, najechał na słupek, zjechał poza lewą krawędź jezdni, uderzył w sygnalizator, a następnie przez schody uderzył w mur oporowy. W wypadku zginęły cztery osoby w wieku od 20 do 24 lat.
Ustalenia prokuratury
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Krakowie nie pozostawiło wątpliwości co do kilku kluczowych faktów. Patryk P. znajdował się pod wpływem alkoholu - we krwi stwierdzono 2,3 promila, a w moczu 2,6 promila. Jeden z pasażerów miał we krwi 1,3 promila, drugi 1,4 promila. Tylko jeden z czterech mężczyzn był tego wieczoru trzeźwy.
Pod koniec 2024 roku prokuratura umorzyła śledztwo z uwagi na śmierć sprawcy.
Odklejona Sylwii Peretti jak zawsze twierdzi, że wszyscy są winni, a nie tylko jej pijany syn mający 2,3 promila, ponadto chciał uratować życie pieszego który szedł po pasach 🤡 pic.twitter.com/1a4XI6KM8G
— 𝚂𝚔𝚗𝚎𝚛𝚞𝚜 (@sknerus_) May 8, 2026
Pieszy i wersja matki
Na nagraniach z monitoringu miejskiego widoczny był pieszy, który wcześniej tej nocy przechodził przez jezdnię w pobliżu pędzącego auta. Mężczyzna ten - mieszkaniec Wielkiej Brytanii - wyjechał z Polski po wypadku, jednak śledczym udało się go odnaleźć i przesłuchać. Opinia biegłego do spraw rekonstrukcji wypadków wykluczyła jednak wpływ pieszego na zdarzenie.
Mimo to Sylwia Peretti w nagraniu opublikowanym w sieci przedstawiła inną interpretację - twierdząc, że pieszy wyszedł na jezdnię, a Patryk chciał uratować mu życie. Celebrytka uważa, że za tragedię nie powinna odpowiadać wyłącznie jedna osoba. Wcześniej w wywiadach sprzeciwiała się określaniu syna mianem "mordercy".
Co mówiła Peretti wcześniej
To nie pierwsza kontrowersyjna wypowiedź matki w tej sprawie. Tuż po wypadku media przypomniały fragment starszego wywiadu, w którym Peretti mówiła o swoim synu: "Mój młody ma jedną dużą wadę, że zamiast jechać faktycznie na tor się wybawić, to niestety śmiga po mieście." W tym samym wywiadzie nie potraktowała tego jako poważnego problemu.
Po wypadku w rozmowie z "Vivą!" przyznała: "Dziś cała wina spada na mnie. Nazywana jestem matką mordercy i na moich barkach kładziona jest odpowiedzialność za to, że samochód roztrzaskał się, bo mój dorosły syn był pod wpływem alkoholu. Oddałabym całe swoje życie, żeby cofnąć czas, ale nie mogę."
Fakty kontra narracja
Z jednej strony - prokuratura, biegły od rekonstrukcji wypadków i monitoring miejski wskazują jednoznacznie na Patryka jako sprawcę: jazda z prędkością ponad 162 km/h, 2,3 promila alkoholu we krwi, utrata panowania nad pojazdem. Z drugiej strony - matka, która straciła jedyne dziecko, szuka okoliczności łagodzących i nie jest w stanie pogodzić się z obrazem syna jako wyłącznie winnego.
Nagranie Sylwii Peretti ponownie wywołało falę dyskusji w sieci. Ocenę pozostawiamy komentującym.
Rozmowy na Facebooku