menu
Wydawałoby się, że niektóre freakfighty osiągnęły dno. Okazuje się jednak, że niektórzy pukają od spodu
Wydawałoby się, że niektóre freakfighty osiągnęły dno. Okazuje się jednak, że niektórzy pukają od spodu

Wokół gali Prime MMA zrobiło się głośno po zapowiedzi tzw. Kloszard Kombat, czyli walk z udziałem osób bezdomnych i budzących poważne wątpliwości co do swojej pełnej świadomości sytuacji. Po fali oburzenia organizatorzy wycofali się z tego pomysłu, ale sama sprawa uruchomiła znacznie szerszą dyskusję - nie tylko o granicach rozrywki, ale też o tym, czy w pogoni za zasięgami i pieniędzmi ktoś nie przekracza już każdej możliwej bariery.

To, co jeszcze chwilę temu miało być kolejną "atrakcją" gali freak fight, dla wielu osób okazało się czymś zwyczajnie nie do zaakceptowania. W sieci pojawiły się głosy sprzeciwu, a lokalnie sprawa odbiła się wyjątkowo mocno między innymi dlatego, że wśród zapowiadanych uczestników miał znaleźć się Łukasz z Legnicy - osoba, która według protestujących wymaga szczególnej ochrony i nie powinna być wciągana do tego typu widowisk.

Reklama

Mocne stanowisko zajęła Legnicka Akademia Shaolin Wushu i Kung Fu. W opublikowanym oświadczeniu zwrócono uwagę, że sztuki walki powinny opierać się na szacunku, odpowiedzialności i ochronie słabszych, a nie na robieniu widowiska kosztem ludzi, którzy mogą nie rozumieć wszystkich konsekwencji swoich decyzji. Padła też informacja o zgłoszeniu sprawy do odpowiednich organów.

Prime wycofało się z pomysłu, ale problem wcale nie zniknął. Bo pytanie nie brzmi już tylko, gdzie leży granica. Coraz częściej wygląda na to, że dla części organizatorów ona po prostu przestała istnieć. Skoro z jednej strony rezygnuje się z jednego skrajnego pomysłu pod presją opinii publicznej, a z drugiej dalej promuje pojedynki osób kojarzonych bardziej z telewizyjnego folkloru niż sportu, to trudno mówić o przypadku.

JARUŚ VS BANDZIOREK KONFRONTACJA #shorts

Reklama

Duże kontrowersje wzbudza też zapowiadany pojedynek Bandziorka z Jarusiem z "Chłopaków do wzięcia". I właśnie to najlepiej pokazuje, w jaką stronę to wszystko zmierza. W tych galach coraz rzadziej chodzi o sport, a coraz częściej o to, kto wzbudzi większe zdziwienie, śmiech albo zażenowanie. Im bardziej dziwnie, im bardziej niezręcznie, tym lepiej dla zasięgów.

Reklama

Tylko że w pewnym momencie przestaje to być "kontrowersyjna rozrywka", a zaczyna wyglądać jak zwykłe żerowanie na słabości, naiwności albo życiowym zagubieniu innych ludzi. I właśnie dlatego ta dyskusja jest dziś ważniejsza niż sama karta walk.

Reklama

Poniżej wrzucamy jeszcze kilka nagrań które udało nam się znaleźć w sieci.

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku