Pożar za Biedronką. Nagranie z monitoringu ujawniło co odwalił gość z Opla
Pożar za Biedronką. Nagranie z monitoringu ujawniło co odwalił gość z Opla
Nagranie z monitoringu centrum handlowego Kobylanka Park trafiło do sieci i szybko przykuło uwagę internautów. Widać na nim mężczyznę, który przyjeżdża Oplem, idzie za zaplecze budynków - a chwilę po jego wyjściu za budynkiem wybucha pożar. Monitoring zarejestrował wszystko.

Co widać na nagraniu?

Monitoring zarejestrował całe zdarzenie krok po kroku. Mężczyzna przyjeżdża samochodem marki Opel i parkuje w okolicach zaplecza centrum handlowego Kobylanka Park. Następnie wychodzi z auta i kieruje się za budynki - najwyraźniej w poszukiwaniu miejsca do załatwienia potrzeby fizjologicznej. W trakcie rzuca niedopałek papierosa którego żar trafia na stertę kartonów. 

Składowane kartony należały prawdopodobnie do Biedronki - sklep tej sieci znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zdarzenia, a zaplecze to typowe miejsce, gdzie dyskonty gromadzą opakowania do recyklingu.

Ktoś rzucił peta i poszedł

Szczególnie uderzający w całym zdarzeniu jest spokój sprawcy - mężczyzna po rzuceniu niedopałka po prostu wraca do samochodu i odjeżdża, najwyraźniej nieświadomy tego, co wywołał, lub po prostu ignorując konsekwencje. Monitoring zarejestrował zarówno tablice rejestracyjne Opla, jak i wygląd mężczyzny..

Kartony jak beczka prochu

Składowane na zewnątrz kartony to jeden z najbardziej palnych materiałów, jakie można sobie wyobrazić. Suche opakowania zajmują się błyskawicznie i generują intensywny ogień, który może szybko przenieść się na budynek. Sklepy i centra handlowe są wielokrotnie upominane przez straż pożarną za nieodpowiednie składowanie opakowań - właśnie dlatego, że jeden niedopałek wystarczy, żeby wywołać poważny pożar.

Sprawa może trafić na policję

 

Nieumyślne spowodowanie pożaru to w Polsce przestępstwo zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Nagranie z monitoringu jest jednoznacznym dowodem - widać zarówno sprawcę, jak i pojazd, którym się poruszał.Na tę chwilę nie wiadomo jednak czy sprawca został pociągnięty do odpowiedzialności

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku