wyświetlenia
Nagranie pod artykułem
Jak wynika z relacji, mężczyzna źle postawił nogę, stracił równowagę i wypuścił czekan. Potem nie był już w stanie się zatrzymać i zjechał całą rysą w dół. Choć nagranie wygląda naprawdę dramatycznie, turysta miał sporo szczęścia. Po wszystkim skarżył się jedynie na ból małego palca u ręki, został sprawdzony na miejscu przez kolegę lekarza i ostatecznie sam dotarł do schroniska.
To jednak nie był koniec groźnych sytuacji tego dnia. Nieco niżej doszło do drugiego wypadku. Inny turysta został uderzony bryłą lodu, stracił równowagę i również zaczął zsuwać się po stromym zboczu. Ten mężczyzna ucierpiał bardziej - był poturbowany, szczególnie w okolicach twarzy, i nie był w stanie bezpiecznie zejść samodzielnie.
Na miejscu pomógł mu obecny tam przewodnik tatrzański. Po konsultacji z ratownikami TOPR zapadła decyzja, że poszkodowany zostanie sprowadzony na dół z asekuracją. Przewodnik prowadził go na linie aż do schroniska nad Morskim Okiem, gdzie turysta został przekazany ratownikom. Zgłoszenie o zdarzeniu miało dotrzeć przez satelitarny system ratunkowy, bo osoby na miejscu nie miały zasięgu telefonii komórkowej. Poszkodowany został następnie przekazany ratownikom.
Cała sytuacja znów przypomniała, że zimowe wejście na Rysy to nie spacer. Sam sprzęt nie wystarczy, bo w takich warunkach liczą się też doświadczenie, pokora i rozsądek. W górach chwila błędu może skończyć się znacznie gorzej, niż wielu osobom się wydaje.
Źródło: Leszek Piszczyk
Rozmowy na Facebooku