Chciał zabłysnąć i nagrać ziomkowi film jaki z niego gangsta. Wszystko popsuł współlokator na mieszkaniu
Chciał zabłysnąć i nagrać ziomkowi film jaki z niego gangsta. Wszystko popsuł współlokator na mieszkaniu
W sieci pojawiło się nagranie, które miało być manifestem siły i gangsterskiego stylu życia, a stało się komediowym hitem. Główny bohater, ubrany w czarną bluzę z kapturem i okulary, postanowił nagrać specjalne „przesłanie” do swoich znajomych. Sceneria, przypominająca skromny pokój na mieszkaniu agencyjnym, nie przeszkodziła mu w kreowaniu wizerunku groźnego gracza, który trzęsie całą okolicą.

Mężczyzna z ogromną pewnością siebie opowiada o podboju Europy i całego świata. W jego słowniku nie brakuje mocnych określeń – wspomina o „rozwalaniu banków”, kradzionych samochodach oraz o tym, że on i jego ekipa są „skurwysynami, którzy nawzajem się pokrywają”. Całość dopełnia energiczna gestykulacja oraz opowieści o mocarskich narkotykach i mocarstwowych układach. Wszystko wskazywało na to, że widz ma do czynienia z prawdziwym „bossem” półświatka, który nie boi się nikogo i niczego.

Budowanie gangsterskiego autorytetu legło jednak w gruzach, gdy okazało się, że ten groźny monolog odbywa się tuż obok śpiącego współlokatora. Hałaśliwe zachowanie, wymachiwanie rękami i głośne krzyki o podboju świata po prostu obudziły kolegę z pokoju, który próbował wypocząć po pracy. Łysy mężczyzna o imieniu Piotr, w końcu nie wytrzymał, wstał z łóżka i podszedł do nagrywającego, stanowczo prosząc go, żeby przestał i w końcu poszedł spać. Reakcja głównego bohatera była błyskawiczna i kompletnie sprzeczna z tym, co prezentował chwilę wcześniej. Zamiast gangsterskiej riposty, usłyszeliśmy potulne „przepraszam Piotrek”, a na twarzy rzekomego przestępcy pojawiło się wyraźne przerażenie.

Nagranie kończy się gwałtownym wyłączeniem kamery i nerwowym pożegnaniem widzów. Kontrast między wielkimi słowami o dominacji nad światem a rzeczywistością, w której współlokator ucisza „gangstera”, rozbawił tysiące internautów. To doskonały dowód na to, że nawet najmocniejszy wizerunek w mediach społecznościowych nie przetrwa zderzenia z prozą życia na wspólnym mieszkaniu, gdzie spokój kolegi jest ważniejszy niż internetowa sława.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku