wyświetlenia
Wielu kibiców podkreśla, że niezależnie od pochodzenia zawodnika medal trafia do dorobku kraju, którego barwy reprezentuje na starcie i którego hymn słyszy na ceremonii.
Równocześnie medal ma wymiar symboliczny. Siemirunnij przeniósł się do Polski i przyjął obywatelstwo już po wybuchu wojny w Ukrainie, a w wywiadach mówił, że chce trenować i żyć w miejscu, z którym wiąże swoją przyszłość. Dla części opinii publicznej to historia sportowca, który świadomie wybrał nowy kraj i ponosi konsekwencje tej decyzji, dlatego jego sukces traktowany jest jako potwierdzenie skutecznej integracji oraz otwartości polskiego sportu na zawodników chcących zmienić reprezentację.
Jednocześnie pojawiły się głosy krytyczne. W komentarzach i artykułach zwracano uwagę, że jeszcze niedawno startował dla Rosji, a obywatelstwo otrzymał stosunkowo szybko przed igrzyskami. Krytycy twierdzą, że w czasie trwającej wojny symbolicznie trudne jest świętowanie medalu zdobytego przez osobę wychowaną w systemie sportowym państwa-agresora. Padają też zarzuty o tzw. naturalizację medalową, czyli wzmacnianie reprezentacji poprzez gotowego zawodnika zamiast szkolenia własnych.
Rozmowy na Facebooku