wyświetlenia
Z wypowiedzi rozmówcy wynika, że tamtego dnia chodził po osiedlu razem z dwoma kolegami. Przyznał, że wspólnie pili alkohol i że mogli zachowywać się głośno, ale jednocześnie utrzymywał, że nie byli agresywni wobec Borysa, gdy mijali go wcześniej w okolicach godziny 13:00. Według jego słów, nie miało wtedy dojść do żadnych wyzwisk ani zaczepiania skierowanego bezpośrednio do niego.
W dalszej części relacji pojawia się jednak ważny wątek. Mężczyzna przyznał, że oni sami, będąc głośno, wyzywali kuzyna Borysa. To właśnie ten element - według niego - miał doprowadzić później do zemsty. Rozmówca twierdzi, że Borys miał wrócić do domu, wziąć broń i zacząć ich szukać.
Jak opowiadał, później mężczyzna miał czekać na nich na osiedlu. Gdy trójka kolegów szła w jego stronę, miało dojść do decydującego momentu. Według tej relacji Borys nagle wyciągnął karabinek i zaczął celować w jednego z nich. Rozmówca przekonywał, że w tym momencie oni nie krzyczeli już nic w jego stronę i nie prowokowali go.
Ta wypowiedź częściowo pokrywa się z wcześniejszymi informacjami, według których przed tragedią miało dojść do napiętej sytuacji związanej z zachowaniem trzech młodych mężczyzn. Z drugiej strony, sama rozmowa pokazuje też, jak bardzo rozbieżne są wersje zdarzeń i jak mocno podzieliła się opinia publiczna. Jedni stają po stronie aresztowanego Borysa, inni bronią chłopaków, którzy twierdzą, że nie planowali żadnego ataku.
Na razie trzeba więc zachować ostrożność. To, co zostało opowiedziane w wywiadzie, jest tylko relacją jednego z uczestników zajścia. Nie stanowi to jeszcze ostatecznego wyjaśnienia sprawy. Ta nadal budzi ogromne emocje, a kolejne komunikaty mediów i służb tylko pokazują, że pełny obraz wydarzeń w Bystrzycy Kłodzkiej wciąż nie jest jednoznaczny.
Źródło: Kanał Zero - YT
Rozmowy na Facebooku