menu
Zmarł po locie w zadymionej kabinie. Ta sprawa zmieniła sposób patrzenia na palenie w samolotach
Zmarł po locie w zadymionej kabinie. Ta sprawa zmieniła sposób patrzenia na palenie w samolotach
W grudniu 1997 roku dr Abid M. Hanson był pasażerem Olympic Airways Flight 417, wracał z rodziną z podróży przez Kair i Ateny do San Francisco. Miał problemy zdrowotne - cierpiał na astmę i był bardzo wrażliwy na dym papierosowy. Jeszcze przed lotem jego żona prosiła o miejsca z dala od palących pasażerów. Na części trasy wszystko przebiegło spokojnie, ale podczas ostatniego odcinka okazało się, że ich fotele znajdują się zaledwie kilka rzędów od sekcji dla palących.

Gdy pasażerowie zaczęli palić, żona doktora miała kilka razy prosić stewardesę o przesadzenie męża. Z ustaleń sądu wynika, że obsługa trzykrotnie odmówiła pomocy, tłumacząc to brakiem miejsc i brakiem czasu. Stan lekarza zaczął się pogarszać. Szukał powietrza z przodu samolotu, dostał pomoc medyczną, ale ostatecznie nie przeżył lotu. Sprawa trafiła do sądu jako pozew o bezprawne doprowadzenie do śmierci pasażera.

Rodzina wygrała. Najważniejsze rozstrzygnięcie zapadło w 2004 roku w Sądzie Najwyższym USA, który uznał, że odmowa pomocy ze strony personelu mogła być traktowana jako element prowadzący do tragedii i przyznano rodzinie około 1,4 mln dolarów odszkodowania. Sąd podkreślił, że nie chodziło wyłącznie o sam dym, ale też o odmowę reakcji na wyraźne ostrzeżenia i prośby o zmianę miejsca. To właśnie ten element stał się kluczowy w całej sprawie.

Dziś taka sytuacja brzmi jak coś z innej epoki, ale jeszcze w latach 90. na części lotów międzynarodowych nadal istniały wydzielone strefy dla palących. W USA zakaz rozszerzono na praktycznie wszystkie regularne loty krajowe 25 lutego 1990 roku, a w czerwcu 2000 roku objęto nim także wszystkie regularne loty pasażerskie amerykańskich przewoźników, również międzynarodowe.

W Europie powszechny zakaz na lotach w krajach UE wszedł w 1997 roku. Przed tym część przewoźników wprowadzała własne zakazy.

Co ciekawe, mimo zakazu palenia w samolotach do dziś w wielu maszynach można znaleźć popielniczki przy drzwiach toalet. Nie są tam przypadkiem. Przepisy wymagają, by w samolotowej toalecie znajdował się widoczny pojemnik na niedopałki - na wypadek, gdyby ktoś mimo zakazu zapalił papierosa i trzeba było go bezpiecznie zgasić.

Źródło foto: Wikimedia Commons, fot. RuthAS, CC BY 3.0.

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku