wyświetlenia
Kim jest Teagu?
Teagu to brazylijski twórca treści działający pod profilem @teaguoficial na Instagramie i TikToku, gdzie obserwuje go odpowiednio 49 tysięcy i znacznie więcej osób. Jego koncept jest prosty - przebiera się za Justina Biebera, wychodzi na ulicę i nagrywa reakcje przechodniów. W innych miastach - szczególnie w Brazylii - format działał całkiem nieźle, zbierając setki tysięcy wyświetleń. Sam w opisie profilu zaznacza wprost: „Nie jestem Justinem!".
Tym razem Teagu postanowił podbić Europę i wylądował w Warszawie.
Warszawa go nie poznała
Plan nie wypalił. Warszawiacy nie zwrócili na niego większej uwagi - nikt nie wpadł w panikę, nie zaczął krzyczeć, nie prosił o autograf. Nagranie trafiło do sieci i szybko dotarło do polskich użytkowników X, którzy postanowili wyrazić swoje zdanie w komentarzach.
Internet bezlitosny
Reakcja polskiego internetu była jednoznaczna. Komentarze mówiły same za siebie - „Bieber z Temu", „Justin z Temu", „za gruby", „bardziej przypomina upośledzonego Eminema" czy po prostu „pajac". Jeden z użytkowników zapytał retorycznie „Gdzie ten prank?", inny skwitował całość słowami „Brawo my" - najwyraźniej dumny z obojętności rodaków. Nie zabrakło też komentarza „Kto to jest Bieber?", który sam w sobie jest chyba najlepszą recenzją całego przedsięwzięcia.
Prank bez reakcji to nie prank
Cały koncept Teagu opiera się na tym, że ludzie rozpoznają w nim gwiazdę i reagują. W Warszawie tego nie było - i trudno powiedzieć, czy to dlatego, że Polacy są wyjątkowo odporni na celebrycki hype, czy po prostu dlatego, że podobieństwo do Biebera okazało się zbyt słabe, żeby kogokolwiek zmylić.
Tak czy inaczej - content powstał, internet skomentował, a Warszawa zdała egzamin z nieomylności.
Rozmowy na Facebooku