wyświetlenia
W jednym z nagrań Lena otwarcie opowiedziała o swojej przeszłości i liczbie partnerów. Przyznała, że mimo młodego wieku, jej „bodykant” wynosi między 80 a 100 osób. Wyjaśniła, że około 20 procent tej liczby stanowią kobiety, a reszta to mężczyźni. Sama zainteresowana ocenia ten wynik pozytywnie i twierdzi, że dzięki temu doskonale poznała swoje potrzeby. Wyznanie to wywołało w sieci ogromną dyskusję na temat granic prywatności i współczesnego stylu życia młodych dorosłych.
Oprócz sfery intymnej, Lena chętnie dzieli się informacjami o swoich finansach. Twierdzi, że jej miesięczne dochody na platformie OnlyFans wahają się od 400 tysięcy do nawet miliona złotych. Tak wysokie zarobki pozwalają jej na realizację kosztownych planów, takich jak uzyskanie wizy inwestorskiej do USA. Influencerka została niedawno deportowana ze Stanów Zjednoczonych i obecnie przebywa w Polsce. Koszt powrotu do Ameryki i załatwienia formalności wyceniła na pół miliona złotych, co - jak sama zauważyła - jest kwotą, którą potrafi zarobić w zaledwie jeden miesiąc pracy.
Lena Polański otwarcie o zarobkach z niebieskiej platformy. Czy to cena za jej godność?
Mimo finansowego sukcesu, Lena Polański musi mierzyć się z dużą krytyką i problemami rodzinnymi. W mediach pojawiały się doniesienia, że jej ojciec nie akceptuje jej zajęcia i unika kontaktu. Sama influencerka posługuje się pseudonimem nawiązującym do znanego reżysera, choć podkreśla, że nie ma z nim nic wspólnego. Obecnie skupia się na rozwijaniu kariery w kraju i szybkim powrocie do luksusowego życia za oceanem.
Rozmowy na Facebooku