wyświetlenia
Wszystko zaczęło się 8 marca, czyli w Dzień Kobiet. Mieszkaniec miejscowości Carsoli koło L'Aquili kupił narzeczonej zdrapkę zamiast tradycyjnego bukietu. Para wspólnie sprawdziła kupon i była przekonana, że trafiła główną wygraną. Co więcej, tę wersję miał potwierdzić także pracownik baru, w którym kupiono los.
Według relacji kobieta po pewnym czasie zniknęła ze wspólnego domu, zabierając ze sobą kupon. Mężczyzna uznał, że narzeczona uciekła z jego częścią pieniędzy i zgłosił sprawę Gwardii Finansowej. Historia szybko obiegła media, bo wyglądało to jak klasyczna opowieść o wielkiej wygranej, która rozbiła związek.
Później okazało się jednak, że kobieta postąpiła zgodnie z procedurą i zaniosła kupon do banku. Tam sprawą zajęły się odpowiednie instytucje, które sprawdzają autentyczność i wartość takich wygranych. Po dokładnej kontroli wyszło na jaw, że żadnej wygranej nie było.
Powód okazał się zaskakująco prosty. W jednej z liczb cyfra 4 została błędnie odczytana jako 1. Para była przekonana, że widzi liczbę 13, która dawała wygraną, tymczasem na kuponie znajdowało się 43. To wystarczyło, by cała historia rozsypała się jak domek z kart.
W efekcie sprawa została umorzona, bo nie było ani pół miliona euro, ani podziału fortuny, ani ucieczki z prawdziwą wygraną. Została za to bardzo głośna historia o tym, jak jedna źle odczytana cyfra potrafi wywołać wielkie zamieszanie. Dalsze losy pary nie są znane.
Foto: Photo by Erik Mclean: pexels.com / Jonathan Valdes: pexels.com
Rozmowy na Facebooku