wyświetlenia
Według oficjalnego komunikatu emirackiej agencji WAM, prokurator generalny nakazał aresztowanie 10 osób różnych narodowości i skierowanie ich do szybkiego procesu. Chodziło o publikowanie w mediach społecznościowych materiałów przedstawiających przechwytywanie ataków przez obronę powietrzną, sceny z miejsc zdarzeń, a także - w części przypadków - nagrania zmanipulowane lub stworzone przy użyciu AI, które miały sugerować eksplozje i pożary w różnych częściach kraju.
Sprawę nagłośnił też brytyjski „The Guardian”, który opisał przypadek turysty z Wielkiej Brytanii i innych osób objętych postępowaniem. Z relacji wynika, że problemem może być nie tylko samo wrzucenie filmu do sieci. Ryzyko mają ponosić także ci, którzy taki materiał przerabiają, udostępniają dalej albo nawet komentują. Na to zwraca uwagę Radha Stirling z organizacji Detained in Dubai.
Najmocniej działa jednak skala możliwych kar. W praktyce mowa o bardzo wysokich grzywnach liczonych w dziesiątkach lub setkach tysięcy dirhamów. Po przeliczeniu na polską walutę to około 100-200 tysięcy złotych, a do tego może dojść więzienie nawet do dwóch lat. Przy obecnym kursie 1 dirham to mniej więcej 1 złoty, więc wcześniejsze wyliczenia o 20 tysiącach złotych były po prostu zaniżone.
Ta historia pokazuje jedno - w Dubaju nawet zwykłe nagranie z telefonu może zostać potraktowane nie jako pamiątka, ale jako poważny problem prawny.
Źródło foto: Tim Reckmann from Hamm, Deutschland, CC BY-SA 3.0, Wikimedia Commons
Rozmowy na Facebooku