Rzucił kamieniem w chronioną fokę, bo twierdził, że stać go na grzywnę. Mieszkańcy własnoręcznie wymierzyli mu sprawiedliwość.
Rzucił kamieniem w chronioną fokę, bo twierdził, że stać go na grzywnę. Mieszkańcy własnoręcznie wymierzyli mu sprawiedliwość.
Na Hawajach wybuchło ogromne oburzenie po nagraniu z Maui, na którym widać mężczyznę rzucającego dużym kamieniem w stronę hawajskiej foki mniszki. Według lokalnych służb chodzi o 37-letniego turystę z Seattle, który został zatrzymany do wyjaśnień, a sprawę przekazano federalnym organom NOAA. Świadkowie relacjonowali, że kiedy zwracano mu uwagę, miał odpowiadać, że jest bogaty i może zapłacić ewentualną karę.

 

Problem w tym, że hawajska foka mniszka nie jest „atrakcją”, w którą można sobie rzucać kamieniami dla zabawy. To krytycznie zagrożony gatunek, objęty ochroną federalną i stanową. W sieci zwierzę powiązano z Lani, foką dobrze znaną mieszkańcom Lahainy. Lokalne władze podkreślają, że takie zachowanie wobec dzikich zwierząt nie będzie tolerowane, a naruszenie przepisów może skończyć się poważną grzywną, a nawet odpowiedzialnością karną.

Reklama

Nagranie błyskawicznie wywołało reakcję mieszkańców. W sieci pojawiło się też drugie wideo, na którym lokalny mężczyzna fizycznie konfrontuje turystę, a część internautów zaczęła nazywać to „sprawiedliwością obywatelską”. Sprawa dotarła nawet do polityków: hawajski senator Brenton Awa miał wyróżnić mieszkańca listem uznania, zaznaczając jednocześnie, że przemoc nie jest oficjalnie popierana. Cała historia stała się więc nie tylko opowieścią o ochronie zwierząt, ale też o granicy między słusznym oburzeniem a samosądem. 

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku