wyświetlenia
Problem w tym, że hawajska foka mniszka nie jest „atrakcją”, w którą można sobie rzucać kamieniami dla zabawy. To krytycznie zagrożony gatunek, objęty ochroną federalną i stanową. W sieci zwierzę powiązano z Lani, foką dobrze znaną mieszkańcom Lahainy. Lokalne władze podkreślają, że takie zachowanie wobec dzikich zwierząt nie będzie tolerowane, a naruszenie przepisów może skończyć się poważną grzywną, a nawet odpowiedzialnością karną.
Nagranie błyskawicznie wywołało reakcję mieszkańców. W sieci pojawiło się też drugie wideo, na którym lokalny mężczyzna fizycznie konfrontuje turystę, a część internautów zaczęła nazywać to „sprawiedliwością obywatelską”. Sprawa dotarła nawet do polityków: hawajski senator Brenton Awa miał wyróżnić mieszkańca listem uznania, zaznaczając jednocześnie, że przemoc nie jest oficjalnie popierana. Cała historia stała się więc nie tylko opowieścią o ochronie zwierząt, ale też o granicy między słusznym oburzeniem a samosądem.
Rozmowy na Facebooku