menu
Rzeszów: Menedżer sportowy w ogniu krytyki po drogowej awanturze i opublikowanym nagraniu
Rzeszów: Menedżer sportowy w ogniu krytyki po drogowej awanturze i opublikowanym nagraniu
Rzeszów wrze po publikacji nagrania, na którym znany działacz sportowy, Paweł Piskorz, wdaje się w wulgarną utarczkę z kierowcą Bolta. Sceny, które rozegrały się w samym sercu miasta, pod galerią Millenium Hall, stawiają pod znakiem zapytania promowane przez menedżera zasady fair play.

Nagranie znajduje się pod tekstem

Do zdarzenia doszło na konniec stycznia 2026 roku. Na popularnych kanałach piętnujących agresję drogową m.in. Stop Cham, pojawił się film, który błyskawicznie stał się „viralem”. Rejestrator jazdy kierowcy świadczącego usługi przewozu osób uchwycił moment, w którym cywilne auto osobowe wykonuje serię ryzykownych manewrów, kończącym się zablokowaniem drogi i awanturą.

Rajd po pasach i „lekcja kultury”

Według relacji świadków oraz zapisu wideo, konflikt zaczął się od wymuszenia pierwszeństwa. Jednak to, co wydarzyło się później, zszokowało internautów najbardziej. Kierowca samochodu osobowego, zidentyfikowany jako menedżer żużlowej Stali Rzeszów, miał zawrócić na przejściu dla pieszych, by dogonić kierowcę Bolta, zajechać mu drogę i wysiąść z pojazdu w celu „wyjaśnienia sytuacji”.

Na nagraniu słychać potok wulgaryzmów. Agresor nie szczędził mocnych słów (w tym wyzwisk od „cw***”), rzucając wyzwania do fizycznej konfrontacji.

Paweł Piskorz nie zamierzał milczeć i aktywnie włączył się w dyskusję pod postami uderzającymi w jego wizerunek. Jego argumentacja opiera się na tezie o manipulacji nagraniem:

Działacz twierdzi, że kierowca Bolta pokazał mu środkowy palec, co wywołało jego gwałtowną reakcję. Zdaniem Piskorza, film został celowo przycięty, by ukazać jedynie jego wybuch, a pominąć brak kultury drugiej strony.

„Trzeba brać konsekwencje swoich czynów, jak się jest bohaterem zza szyby samochodu” – napisał menedżer w mediach społecznościowych, przyznając jednocześnie, że użyte przez niego słownictwo „nie jest powodem do dumy”.

„Klasyka internetu: ktoś pokazuje środkowy palec, ktoś inny reaguje, filmik jest przycięty, a winny zostaje ten, kto nie udaje, że nic się nie stało” – podsumował Piskorz w oświadczeniu dla mediów sportowych.

Fair play tylko na torze?

Komentatorzy wskazują na ogromną hipokryzję. Paweł Piskorz, jako postać publiczna i menedżer w profesjonalnym klubie sportowym, wielokrotnie wypowiadał się o szacunku i etyce. Tymczasem rzeszowski incydent pokazał obraz człowieka, który w imię „reagowania na brak kultury” sam kompletnie o niej zapomina, łamiąc przy tym przepisy ruchu drogowego i stwarzając zagrożenie dla pieszych.

Sprawa jest rozwojowa. Internauci nie ustają w wysyłaniu zapytań do władz klubu Stal Rzeszów o to, czy wyciągną konsekwencje dyscyplinarne wobec swojego pracownika. Na ten moment wiadomo jedno: wizerunek „ambasadora sportu” doznał poważnego uszczerbku na asfalcie pod Millenium Hall.

Źródło foto/wideo: Stop Cham fb
Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku