menu
Przyłapani na gorącym uczynku jak wyrzucają śmieci przy drodze. Musieli wszystko zapakować
Przyłapani na gorącym uczynku jak wyrzucają śmieci przy drodze. Musieli wszystko zapakować
Niebieski bus, leśna droga i sterta śmieci - tyle wystarczyło, żeby jeden człowiek postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Maxx Pe, użytkownik Facebooka, opublikował zdjęcia przedstawiające sprawców nielegalnego wyrzucania odpadów na uroczysku i zaapelował do internautów o pomoc w ich identyfikacji. Zamiast od razu zgłaszać sprawę na policję - daje im szansę na naprawienie błędu.

Na opublikowanych fotografiach widać niebieski bus stojący na leśnej drodze oraz teren uroczyska zaśmiecony oponami, foliami, gruzem i innymi odpadami. Autor posta był świadkiem całego zdarzenia i zdążył udokumentować obecność sprawców na miejscu.

Druga szansa zamiast od razu policji

Autor posta nie ukrywa ironii w całej sytuacji. Jak sam pisze, mężczyźni "dostali szansę na odkupienie swoich win" - jednak nie skorzystali z niej zbyt skrupulatnie. Zamiast dokładnie posprzątać to, co przywieźli, najwyraźniej stwierdzili, że przy tak pięknej sobocie ważniejszy jest ogródek, grill i zimne piwo.

Maxx Pe stawia jednak sprawę jasno - sprawa nie trafiła jeszcze na policję, a sprawcy mają realną szansę, żeby uniknąć konsekwencji. Warunek jest prosty: muszą wrócić na miejsce i uprzątnąć nie tylko to, co sami przywieźli, ale też odpady pozostawione wcześniej przez innych. Jeśli to zrobią - autor zapomina o temacie.

Dodatkowo zaznacza, że chciałby się dowiedzieć, gdzie trafiły śmieci, które już zabrali - bo pytanie o to, czy wylądowały w pojemniku, czy może w kolejnym lesie, jest jak najbardziej zasadne.

Apel o identyfikację i udostępnianie

Post kończy się wyraźnym apelem - jeśli ktoś rozpoznaje busa lub zna jego właścicieli, proszony jest o przekazanie informacji. Autor zaprasza też do szerokiego udostępniania wpisu, bo zasięg w takich sprawach bywa skuteczniejszy niż jakikolwiek mandat.

Nielegalne wyrzucanie odpadów to w Polsce wciąż powszechny problem, szczególnie w okolicach lasów i terenów rekreacyjnych. Kara za takie wykroczenie może sięgać nawet 500 zł mandatu, a w przypadku skierowania sprawy do sądu - nawet 5000 zł grzywny. Sprawcy mają więc dobry powód, żeby skorzystać z zaproponowanej drugiej szansy.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku