„Polak i Ferrari zawsze wygrywali kopertę”. Popek ujawnia, co działo się przed konferencjami freaków
„Polak i Ferrari zawsze wygrywali kopertę”. Popek ujawnia, co działo się przed konferencjami freaków
Paweł „Popek” Mikołajuw po raz kolejny postanowił bez owijania w bawełnę odsłonić kulisy polskiego świata freak fightów. W krótkim fragmencie rozmowy, który lotem błyskawicy obiega internet, raper i zawodnik MMA ujawnił, jak za zamkniętymi drzwiami wyglądało motywowanie zawodników do wywoływania jak największych dymów na konferencjach prasowych. Z jego relacji wyłania się obraz, w którym potężne awantury przed kamerami były bezpośrednio nagradzane gotówką ukrytą w kopertach.

Z relacji muzyka wynika, że przed samym wyjściem na panel dyskusyjny pojawiała się propozycja zgarnięcia dodatkowej gotówki. Ktoś przychodził wówczas z kopertą, w której mogło znajdować się na przykład 20 lub 30 tysięcy złotych. Warunek zdobycia tych pieniędzy był jeden - trzeba było „odpalić wrotki” i zrobić na konferencji jak największą awanturę, co miało pomóc w nakręceniu oglądalności całego wydarzenia.

W tym specyficznym rankingu na największych zadymiarzy, według słów samego Popka, dwie postacie nie miały sobie równych. Raper wskazał wprost, że „Polak i Ferrari zawsze wygrywali kopertę”. Obaj zawodnicy są doskonale znani kibicom ze swoich niezwykle ekspresyjnych, pełnych wulgaryzmów i nienawiści potyczek słownych, które nierzadko kończyły się bójkami jeszcze przed wejściem do klatki. Wyznanie Popka rzuca zupełnie nowe światło na ich dotychczasowe zachowanie, sugerując, że za każdym ich agresywnym wyskokiem stał bardzo silny bodziec finansowy.

Nagranie pochodzące z programu „Podcastersi” momentalnie wywołało olbrzymią dyskusję wśród internautów interesujących się sceną freakową. Choć dla wielu osób fakt, że dymy na konferencjach są sztucznie stymulowane przez federacje, nie jest żadnym zaskoczeniem, to po raz pierwszy tak głośne nazwisko potwierdziło dokładne kwoty oraz mechanizm finansowania tych zachowań. Fragment wywiadu, w którym rozbawiony Popek wspomina te sytuacje, dla wielu fanów stanowi ostateczny dowód na to, jak bardzo wyreżyserowane potrafią być emocje w tym biznesie.

 

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku