wyświetlenia
Interwencja piaseczyńskiej drogówki zaczęła się od zgłoszenia o kolizji - jeden z kierowców miał być nietrzeźwy. Gdy funkcjonariusze pojawili się na miejscu, zastali 60-letniego kierowcę autobusu linii podmiejskiej oraz 43-latkę przy Mercedesie. Mężczyzna poinformował policjantów, że kobieta wyjeżdżając z parkingu dwukrotnie uderzyła w autobus stojący na przystanku.
Oboje zostali zbadani alkomatem. Kierowca autobusu - bez zastrzeżeń. Kobieta - ponad 2,5 promila. Przy okazji wyszło na jaw, że nie posiada uprawnień do kierowania pojazdami. Mercedes trafił na parking depozytowy.
"Jestem prawnikiem i wszystko da się załatwić"
To, co wydarzyło się w trakcie przejazdu do jednostki policji, jest osobną historią. Kobieta chciała przekupić mundurowych w zamian za odstąpienie od czynności służbowych, stwierdzając, że jest prawnikiem, dużo zarabia i nie ma co robić problemu, bo wszystko da się załatwić.
Policjanci poinformowali ją, że takie zachowanie wyczerpuje znamiona przestępstwa korupcyjnego z art. 229 Kodeksu Karnego. W odpowiedzi kobieta zaczęła ich znieważać.
Nie była prawniczką
W trakcie dalszych czynności sprawa się wyjaśniła - kobieta nie jest prawnikiem i wykonuje zupełnie inny zawód. Argument o zamożności i znajomościach okazał się równie mocny co jej jazda po parkingu.
Ostatecznie 43-latce przedstawiono zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, znieważenia funkcjonariuszy, przestępstwa korupcyjnego, spowodowania zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym oraz jazdy bez uprawnień. Prokurator objął ją policyjnym dozorem. Sprawa trafiła do Prokuratury Rejonowej w Piasecznie.
Podsumowanie
2,5 promila, brak prawa jazdy, kolizja z autobusem, próba przekupstwa, znieważenie funkcjonariuszy i fałszywe podawanie się za prawniczkę - wszystko to w ciągu jednej interwencji. Można powiedzieć, że kobieta postarała się kompleksowo.
Źródło i foto KPP w Piasecznie
Rozmowy na Facebooku