menu
Oscar z gipsu. Wojenny epizod w historii najsłynniejszej statuetki świata
Oscar z gipsu. Wojenny epizod w historii najsłynniejszej statuetki świata
Dziś Oscar kojarzy się z blaskiem, złotem i wielką galą transmitowaną na cały świat. Mało kto pamięta, że w historii tej nagrody był moment, kiedy statuetka wyglądała jak zwykła ozdoba z pracowni plastycznej. I wcale nie była to artystyczna fanaberia, tylko efekt wojennych realiów.

Podczas II wojny światowej w USA obowiązywały ograniczenia dotyczące wykorzystania metali. Materiały, które normalnie mogłyby trafić do odlewni, były potrzebne w przemyśle zbrojeniowym i produkcji sprzętu. Właśnie dlatego Akademia Filmowa zdecydowała, że przez kilka lat laureaci będą odbierać Oscary wykonane z malowanego gipsu.

Z zewnątrz takie nagrody nadal miały przypominać klasyczne statuetki. Były pomalowane tak, by wyglądały „na złote” i na pierwszy rzut oka nie odstawały od standardowej wersji. Różnica wychodziła dopiero wtedy, gdy ktoś wziął figurkę do ręki - gips był lżejszy, delikatniejszy i zdecydowanie mniej odporny na przypadkowe uszkodzenia.

Kiedy wojna się skończyła, Akademia wróciła do tradycyjnych materiałów. Co więcej, zaprosiła laureatów z wojennego okresu do wymiany swoich gipsowych statuetek na standardowe, metalowe wersje. Dzięki temu zwycięzcy mogli mieć w domu „prawdziwego” Oscara, a gipsowy epizod przeszedł do historii.

Zdjęcie poglądowe

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku