wyświetlenia
Dane programu Copernicus wskazują, że był to piąty najcieplejszy styczeń w historii pomiarów. Średnia temperatura powierzchni Ziemi wyniosła około 12,95°C, czyli o 0,51°C więcej niż norma z lat 1991–2020 i około 1,47°C powyżej epoki przedprzemysłowej.
Jednocześnie temperatura powierzchni oceanów należała do najwyższych w historii pomiarów dla tego miesiąca, co dodatkowo podnosi globalną średnią
Mapa anomalii temperatury pokazująca gdzie było cieplej i chłodniej niż zwykle na świecie. Źródło: Copernicus Climate Change Service / ECMWF
Różnica wynika z rozkładu temperatur na świecie. Europa przeżywała napływ arktycznego powietrza, ale południowa półkula notowała skrajne upały. W Australii podczas styczniowej fali gorąca temperatury przekraczały 40°C w dużych miastach, a lokalnie zbliżały się nawet do 50°C, wywołując pożary i rekordy ciepła.
To właśnie te ogromne obszary niezwykle wysokich temperatur „przeważyły” statystykę nad regionalnymi mrozami.
Kontrast pogodowy: w tym samym czasie Europa doświadczała mrozów, a Australia ekstremalnych upałów. Źródło: Bureau of Meteorology / serwisy meteorologiczne
Dlatego jednocześnie mogły istnieć dwa sprzeczne doświadczenia. W Polsce odczuwaliśmy jedną z chłodniejszych zim ostatnich lat, a globalnie planeta pozostawała wyjątkowo ciepła. Zmiany klimatu nie polegają na stałym cieple wszędzie, lecz na coraz większych kontrastach pogodowych, gdzie silny mróz w jednym regionie współistnieje z rekordowym upałem w innym.
Rozmowy na Facebooku