„Jak się nie orientujemy to trzeba k*wa wracać do swojego kraju." Radna, która kreowała się na ofiarę, teraz chce mediacji z taksówkarzem
„Jak się nie orientujemy to trzeba k*wa wracać do swojego kraju." Radna, która kreowała się na ofiarę, teraz chce mediacji z taksówkarzem
Gdańska radna Koalicji Obywatelskiej Sylwia Cisoń, która po awanturze w taksówce przedstawiała się jako ofiara ataku, zmieniła strategię. Nie przyznając się do winy, teraz stara się zakończyć sprawę polubownie - wnioskowała o mediację z taksówkarzem, którego publicznie obrażała. Tymczasem to ona usłyszała prokuratorskie zarzuty.

Wszystko zaczęło się od meczu Lechii

Sprawa wybuchła we wrześniu 2025 roku. Sylwia Cisoń - radna Gdańska, zasiadająca m.in. w Komisji Praw Człowieka, a prywatnie dyrektorka biura poselskiego minister Barbary Nowackiej - zamówiła taksówkę, by pojechać z synami na mecz Lechii Gdańsk z GKS Katowice. Kierowca, Ukrainiec płynnie mówiący po polsku, zamiast pod sam stadion wysadził pasażerów na parkingu pobliskiego Amber Expo - tak jak robi większość kierowców obsługujących imprezy przy stadionie.

To wystarczyło, by radna straciła panowanie nad sobą. Na nagraniu z wideorejestratora taksówki, które jako pierwsze opublikowało trojmiasto.pl, słychać jak na spokojne uwagi kierowcy odpowiada potokiem wulgarnych słów i ksenofobicznych komentarzy.

- Jak się nie orientujemy, to trzeba, k***a, wracać do swojego kraju. A nie, k***a, być w kraju, w którym się nie zna języka i się nie wie, jak jechać - krzyczała radna. Taksówkarz przez cały czas zachowywał spokój.

Wersja radnej kontra wideorejestratorr

Zanim nagranie ujrzało światło dzienne, Cisoń zdążyła wrzucić własną relację do mediów społecznościowych - i była ona diametralnie różna od tego, co słychać na zapisie kamery. Według jej opisu kierowca miał "wpaść w szał", wykrzykiwać wulgaryzmy, próbować ją opluć, a na koniec spryskać twarz gazem pieprzowym. Radna zamieściła zdjęcia z SOR, gdzie miała trafić z "poparzoną połową twarzy, całą szyją i dekoltem".

Po publikacji nagrania wpis zniknął z sieci. Pojawiły się przeprosiny za wulgaryzmy i "zbyt mocne słowa pod wpływem emocji" - choć radna jednocześnie zaznaczyła, że nagranie "nie oddaje pełnego przebiegu" sytuacji. Klub radnych KO zawiesił ją w swoich szeregach.

Prokuratura po stronie taksówkarza

Cisoń złożyła zawiadomienie o naruszeniu jej nietykalności przez kierowcę. Taksówkarz odpowiedział własnym - o znieważeniu na tle narodowościowym, naruszeniu nietykalności i uszkodzeniu pojazdu. Efekt? Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie dotyczącej radnej i zajęła się sprawą kierowcy.

W grudniu 2025 roku Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa przedstawiła Sylwii Cisoń dwa zarzuty - znieważenia (art. 216 kk) oraz naruszenia nietykalności cielesnej taksówkarza (art. 217 kk). Radna nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Mediacja zamiast procesu

Teraz, po kilku miesiącach od usłyszenia zarzutów, w sprawie doszło do kolejnego zwrotu. Jak potwierdziła trojmiasto.pl rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prokurator Wioleta Noch, 9 kwietnia 2026 roku sprawa została skierowana do mediacji na wniosek samej Cisoń, po uzyskaniu zgody pokrzywdzonego taksówkarza. Mediacja ma zakończyć się z końcem maja 2026 roku - a jej wynik zdecyduje o dalszym biegu postępowania karnego.

 

Za znieważenie grozi grzywna lub kara ograniczenia wolności, za naruszenie nietykalności cielesnej - nawet do roku pozbawienia wolności.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku