menu
Asystent pasa ruchu sprawcą tragicznego wypadku greckich kibiców? Nagranie budzi wątpliwości
Asystent pasa ruchu sprawcą tragicznego wypadku greckich kibiców? Nagranie budzi wątpliwości
Tragedia w zachodniej Rumunii, w której zginęło siedmiu młodych kibiców greckiego klubu PAOK Saloniki, staje się jedną z najbardziej zagadkowych katastrof drogowych ostatnich lat. Choć nagranie z momentu zdarzenia obiegło sieć, przyczyny tragedii pozostają przedmiotem ostrych sporów między ocalałymi, właścicielami pojazdu a śledczymi. W całym zdarzeniu pojawia się również polski wątek - minibus z kibicami zderzył się czołowo z ciężarówką, za której kierownicą siedział 43-letni Polak.

Nagranie pod artykułem

Przebieg zdarzenia i relacja polskiego kierowcy

Do katastrofy doszło na drodze krajowej DN6 pod Lugoj, gdy czarny minibus z dziesięcioma pasażerami wyprzedzał inny pojazd. Z naprzeciwka nadjeżdżał zestaw drogowy prowadzony przez obywatela Polski. Jak informuje rumuński dziennik Libertatea, polski kierowca był trzeźwy, co potwierdziło badanie alkomatem (0,00 mg/l). Mimo że 43-latek natychmiast podjął próbę hamowania, nie miał szans uniknąć uderzenia, gdy bus nagle i w niewytłumaczalny sposób zjechał prosto pod koła jego ciężarówki.

Poniżej dalsza część artykułu

Poniżej dalsza część artykułu
Reklama

Konflikt wersji: Awaria systemu czy błąd kierowcy?

Główna linia sporu dotyczy tego, co działo się w kabinie busa na sekundy przed tragedią. Greckie portale To Vima oraz Protothema, powołując się na relację dr. Dimitrisa Koukoullasa, przekazały wstrząsające zeznania jednego z ocalałych pasażerów. Według rannych kibiców system asystenta pasa ruchu (Lane Assist) miał błędnie zinterpretować manewr powrotu na właściwy pas i "zablokować" kierownicę, uniemożliwiając kierowcy jakąkolwiek korektę toru jazdy. Ta wersja wydarzeń stawia pod znakiem zapytania bezpieczeństwo nowoczesnej elektroniki w samochodach.

Tej teorii kategorycznie sprzeciwiają się jednak właściciele pojazdu oraz niektórzy eksperci. Prawnik firmy wynajmującej busa, w wypowiedzi dla portalu Parapolitika, stwierdził, że ten konkretny egzemplarz z 2017 roku w ogóle nie był wyposażony w technologię Lane Assist, co podważa wersję ocalałych o awarii asystenta. Dodatkowo grecki biegły ds. wypadków drogowych, Panagiotis Madias, w analizie dla telewizji publicznej ERT zauważył istotny szczegół na nagraniu wideo: bus tuż przed zderzeniem miał włączony prawy kierunkowskaz. Zdaniem eksperta dowodzi to, że mechanizm kierowniczy reagował na sygnały kierowcy, a nagły skręt w lewo musiał mieć inną, znacznie bardziej mroczną przyczynę.

Poniżej dalsza część artykułu

Poniżej dalsza część artykułu

Szokujące ustalenia rumuńskich śledczych

Podczas gdy w Grecji trwa debata nad stanem technicznym auta, rumuńskie służby badają wątek kryminalny. Stacja informacyjna Digi24 oraz portal News.ro, powołując się na oficjalne źródła w policji, podały, że wstępne badania medycyny sądowej wykazały obecność narkotyków we krwi 29-letniego kierowcy busa. Co więcej, wewnątrz zniszczonego wraku policja miała zabezpieczyć paczki z substancjami niedozwolonymi. Te doniesienia rzucają zupełnie nowe światło na sprawę, sugerując, że tragiczny manewr mógł być wynikiem odurzenia kierowcy, a nie błędu systemów pokładowych.

Tragiczny bilans

W wypadku zginęło siedmiu mężczyzn w wieku od 24 do 30 lat. Trzech rannych pasażerów wciąż przebywa w szpitalu w Temeswarze. Śledztwo prowadzone przez rumuńską prokuraturę przy wsparciu międzynarodowych służb ma ostatecznie rozstrzygnąć, czy tragedia była efektem rzadkiej usterki, czy tragicznego w skutkach błędu ludzkiego pod wpływem nielegalnych substancji.

Reklama

TWOJA REAKCJA?

Rozmowy na Facebooku