W niedzielę nad ranem rosyjski dron uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa około dwóch kilometrów od granicy z Polską. Kilka minut wcześniej przez to samo przejście przejechał skład, w którym wracali z Kijowa zachodni politycy i dyplomaci, w tym Boris Johnson i Carl Bildt. Polska poderwała myśliwce, na Lubelszczyźnie uruchomiono syreny, a premier zwołał pilną odprawę służb.

Uderzenie przy przejściu Dorohusk-Jagodzin

Polskie systemy wykryły nad ranem atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 nad zachodnią Ukrainą. Jeden z nich uderzył kilometr od granicy z Polską, drugi pięć kilometrów.

Bezzałogowiec trafił w stację paliw w Jagodzinie, około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin. Zapaliły się dwie ciężarówki. Inny dron uderzył w lokomotywę pociągu Kijów-Warszawa. Według ukraińskich kolei państwowych nikt nie został ranny.

W skali całego kraju Rosja użyła tej nocy około 450 dronów. Siły Powietrzne Ukrainy podały, że zginęły co najmniej trzy osoby, a 36 zostało rannych.

Kto jechał tym pociągiem

Niemiecki „Der Spiegel” ujawnił, że w pociągu na trasie z Kijowa znajdowali się zachodni urzędnicy, dyplomaci i politycy. Byli wśród nich były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, były premier Szwecji Carl Bildt oraz Günter Sautter, jeden z najbliższych doradców kanclerza Friedricha Merza.

Sautter przebywał w Kijowie razem z doradcami do spraw bezpieczeństwa z Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch. Rozmawiali z ukraińskim rządem o możliwych negocjacjach pokojowych z Rosją. Cała grupa wracała z konferencji Yalta European Strategy.

Sam Bildt doprecyzował przebieg zdarzeń na platformie X. "To nie był nasz pociąg, ale kolejny, znajdujący się kilka minut za nami", napisał. Dodał, że tamten skład ewakuowano, gdy dron się zbliżał, i że nikt nie ucierpiał. Ich własny pociąg dostał tylko ostrzeżenie ewakuacyjne i mógł jechać dalej do Dorohuska. Bildt opublikował też nagranie z ewakuacji.

Ostro zareagował Boris Johnson. Napisał, że nie rozumie logiki, która kazała wysadzić stojącą ukraińską lokomotywę na granicy z Polską. Przypomniał, że od początku wojny zginęło już 1700 pracowników Ukrzaliznyci.

Reakcja po polskiej stronie

Polskie wojsko poderwało myśliwce. Przestrzeni powietrznej przez kilka godzin pilnowały F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznania powietrznego SAAB.

W sześciu powiatach województwa lubelskiego uruchomiono syreny alarmowe, a RCB wysłało alerty na telefony mieszkańców. Czasowo wstrzymano odprawy graniczne, które później wznowiono. Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało przed godziną 10, że granica Rzeczypospolitej nie została naruszona.

O godzinie 17 w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa odbyła się zwołana przez premiera odprawa z szefami MON, MSWiA i dowództwem służb. Donald Tusk ostrzegł, że najbliższe tygodnie i miesiące będą okresem wzmożonych działań ze strony Rosji i że nie można wykluczyć, iż eskalacja dotknie także polskiego terytorium.

Szef MSWiA Marcin Kierwiński skomentował atak krótko: "Rosja to wróg wolnego świata".

To kolejne zdarzenie tego typu w ostatnich dniach. Tusk już 10 września ostrzegał, że Rosja może nasilić prowokacje przy przejściach granicznych Ukrainy.

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
Ogromny pożar i eksplozje w suszarni w Osięcinach. Wybuchło 10 z 12 zbiorników z gazem
Ogromny pożar i eksplozje w suszarni w Osięcinach. Wybuchło 10 z 12 zbiorników z gazem
Miłosz Kłeczek wepchnął się w wywiad TVP w Sejmie. Wyprowadziła go Straż Marszałkowska
Miłosz Kłeczek wepchnął się w wywiad TVP w Sejmie. Wyprowadziła go Straż Marszałkowska