Do zaskakującej wymiany zdań doszło na jednej z ulic Warszawy. Całe zajście nagrał kurier jadący rowerem elektrycznym, a film szybko obiegł sieć. Rozmowa zaczęła się od zwykłej uwagi, a skończyła groźbą rzuconą niemal od niechcenia.

Klakson i przejazd bez zatrzymania

Sytuacja zaczęła się przed skrzyżowaniem z przejściem dla pieszych, gdzie rowerzysta zatrzymał się przed sygnalizatorem. W tym momencie z tyłu nadjechał biały Mercedes. Kierowca najpierw użył klaksonu, a następnie ominął jednoślad i przejechał na zielonej strzałce bez zatrzymania się przed światłami, choć przepisy wymagają, by w takim miejscu najpierw się zatrzymać.

Rozmowa na kolejnych światłach

Rowerzysta dogonił auto na następnym skrzyżowaniu i zwrócił kierowcy uwagę na jego zachowanie. Mężczyzna za kierownicą Mercedesa, trzymający w dłoni smartfon, odpowiedział, że rowerzysta powinien jechać drogą dla rowerów. Kurier stwierdził, że w tym miejscu żadnej ścieżki nie ma.

Wtedy kierowca spokojnie rzucił: „A to cię przepraszam, następnym razem cię w pizdu rozjadę”, po czym odjechał.

Internauci podzieleni

Nagranie wywołało burzliwą dyskusję, a zdania są wyraźnie podzielone. Część komentujących uważa, że rowerzysta powinien ustawić się na ścieżce rowerowej, która w tym miejscu jednak była.

Inni zwracają uwagę na zachowanie kierowcy Mercedesa: przejazd na zielonej strzałce bez zatrzymania, telefon w ręku podczas jazdy i zapowiedź rozjechania rowerzysty. Za korzystanie z telefonu w trakcie jazdy grozi mandat 500 zł i 12 punktów karnych.

Kto Twoim zdaniem ma w tej sytuacji rację?

DOWIEDZ SIE WIECEJ:
„Mogę wskazać kraj, jest to Słowacja”. Rutkowski twierdzi, że jest na tropie posła Romanowskiego
„Mogę wskazać kraj, jest to Słowacja”. Rutkowski twierdzi, że jest na tropie posła Romanowskiego
Pokazał policjantom prawo jazdy z kodem QR. Po zeskanowaniu wyświetlił się sklep z fałszywkami
Pokazał policjantom prawo jazdy z kodem QR. Po zeskanowaniu wyświetlił się sklep z fałszywkami